|
W dniu 7 maja 2003 roku odbyło się bardzo ciekawe i rzadkie zjawisko astronomiczne - Merkury przeszedł przez tarczę Słoneczną (kolejne będzie widoczne w Polsce w 2016 r.). Już poprzedniego dnia bardzo dokładnie przygotowywałem się do obserwacji. Początkowo prognoza pogody nie nastrajała optymistycznie, lecz na szczęście ten dzień okazał się być bardzo pogodnym (całkowicie bezchmurne niebo!) i upalnym. Obserwacje rozpocząłem około godz. 7:10. Pierwszy kontakt odbył się o 7:12. Merkury nagle zaczął "wiercić dziury" w Słońcu. Mała, czarna plama bardzo szybko przemieszczała się. Po kilku minutach nastąpił drugi kontakt. Planeta kupców i złodziei na pięć godzin zakrywała ułamek średnicy Słońca. Obserwacje wykonywałem za pomocą 7 cm luntety o pow. 60x (rosyjska ZRT 457). Merkury widziany przez nią wydawał się średniej wielkości plamą słoneczną pozbawioną półcienia i poruszającą się tak szybko, że wydawało się, że chciał mieć niebawem "przelot nad Słońcem" za sobą. Merkury przesunął się ze Słońca o 12:31:50 (obserwacja może być niedokładna ze względu na nie najlepszy seeing, który uniemożliwił prowadzenie dokładnych badań). Muszę przyznać, że było to dość ciekawe zjawisko, może nie aż tak widowiskowe, jak zaćmienie, lecz i tak bardzo interesujące. Chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami z fotografowaniem Słońca rzutując jego obraz na ekranie słonecznym. Wiele osób nie posiada filtrów słonecznych umożliwiających obserwowanie naszej gwiazdy dziennej przez okular. Dla nich najlepszym wyjściem, by móc obserwować Słońce, jest rzutowanie jego obrazu na ekran. I choć jest to metoda całkiem dobra przy obserwacjach wizualnych, jednak fotografowanie tym sposobem nastręcza wiele trudności. Podstawową wadą tego typu fotografii jest o wiele mniejsza liczba szczegółów, niż przy zastosowaniu filtrów oraz trudności z technicznym wykonaniem zdjęcia. Bardzo ważną sprawą jest umieszczenie ekranu prostopadle do osi optycznej teleskopu - w przeciwnym wypadku zdjęcie będzie przedstawiało Słońce w postaci elipsy. Problemów nie będą mieli posiadacze dużych teleskopów, do których można przymocować ekran słoneczny. W przypadku, gdy nie posiadamy takiego sprzętu, najlepszym wyjściem jest wykonanie odpowiedniego mocowania ekranu we własnym zakresie. Co zrobić, jeśli jednak posiadamy np lornetkę, której w czasie obserwacji nie przykręcamy do statywu? W tym przypadku można oczywiście trzymać ekran ręcznie. Należy jednak uważać, by obraz Słońca na nim miał kształt koła, nie elipsy (ekran musi być skierowany prostopadle do osi optycznej instrumentu optycznego). Fotografujący powinien znajdować się naprzeciwko i na dodatek równolegle do ekranu. Ten wymóg jednak jest trudny do spełnienia, gdyż w takim położeniu znajduje się nasz teleskop - jeśli przesuniemy się w bok od teleskopu, wtedy nie zobaczymy w obiektywie ekranu, a jeśli będziemy fotografować z boku, wtedy Słońce będzie miało na zdjęciu kształt elipsy. Wyjściem z tej sytuacji jest niewielkie przechylenie ekranu, tak, by obraz był "kołowy". Kolejnym problemem jest odpowiednie naświetlenie zdjęcia. Często bowiem światłomierze w aparatach podają w tych warunkach nieodpowiednie parametry ekspozycji. Wtedy najlepiej jest ustawić światłomierz na pomiar punktowy (jeśli mamy oczywiście w aparacie możliwść wyboru trybu jego pracy) i wykonać trzy zdjęcia tego samego ujęcia - pierwsze naświetlić trochę "ciemniej", niż podaje światłomierz, drugie ustawić wg. pomiaru urządzenia, a trzecie trochę prześwietlić w stosunku do parametrów podanych przez aparat. Jako ciekawostkę podam fakt, że do takich fotografii można wykorzystać (choć z nie najepszym skutkiem) aparat kompaktowy, pod warunkiem, że nastawi ostrość na obiekt w odległości ok. 1 m - nie wszystkie mają taką funkcję). Jednak uzyskamy tą metodą zdjęcia o wiele niższej jakości, niż lustrznką poza tym wiele z nich po prostu będzie nieostrych lub źle naświetlonych. Dlatego, według mnie, fotografowanie Słońca takim sprzętem jest zupełnie nieopłacalne. Stosując lustrzankę zmniejszymy ilość nieudanych zdjęć, oszczędzając dzięki temu kliszę. Odradzam tego typu "wygodnictwo". Na koniec dodam, że miałem szczęście podczas obserwacji i dopisała mi pogoda - w wielu miejscach w Polsce obserwacje były niewykonywalne z powodu chmur.
|